Od pewnego czasu uczę polskiego obcokrajowców. Zwykle sa to osoby anglojęzyczne, goście ze wschodu mają większą latwość uczenia się naszego języka. Po kilku miesiącach pobytu w Polsce poslugują się nim zwykle dość sprawnie. Coż wyrośliśmy z podobnych korzeni...Choć bywam zaskoczona gdy biegle mówiący po polsku Ukrainiec informuje mnie mailowo ,że ' Pisanie do zawiadomienia z przyjazd...'

Uczę zatem polszczyzny przybyszów z zachodu, a czasami z innych kontynentów. Tak jak przesympatyczną Caroline z Brazylii, która zdecydowała się zamieszkać wraz z mężem i dzieckiem w Polsce. I chwała jej za to,bo dzięki takim egzotycznym urodą i odmiennym w temperamencie osobom nasz pejzaż staje się bardziej kolorowy.
Gdyby nie osobowość Caroline uczenie polskiego byloby potwoooornie nudne. Po pierwsze, prowadząc lekcje w tym języku mam wrażenie ,że nie jestem wystarczajaco dobrym nauczycielem. Nie wysilam sie, nie kombinuję , nie jestem na tip - top jak przy nauczaniu angielskiego.Po prostu mówię . Jesli tak czują się native speakerzy jezyka angielskiego rozumiem dlaczego sprawiają wrażenie znudzonych i malo zaangażowanych. Po drugie, wiem ,że wszelkie proby uczenia Caroline reguł gramatycznych rozbiją się przy nastepnym polskim zdaniu,ktore się nijak do reguł ma. O ile w angielskim mowię wtedy o wyjątkach, w polskim mamy głownie wyjątki. I kiedy zdolna ( dwa egzaminy Cambridge w trzy lata w Wielkiej Brytanii) Caroline mysli ,że już już rozumie - co i rusz muszę ją rozczarowywać. Co więcej, o ile lekcje angielskiego mogę przygotować tak,by ,poza Speaking byly w niej elementy Listening, Reading, quizy, praca z filmem dobranym tematycznie do lekcji - znależć takie materialy do nauczania polskiego jest bardzo trudno. Najnowszy film przeznaczony do nauki polskiego pochodzi z lat 70 tych ubieglego wieku. Widać w tym czasie Polacy bardziej cenili swoj język niż obecnie. Dziś nie oczekujemy ,że obcokrajowiec nauczy się polskiego. Wstydzimy się za to ,że nie potrafimy wystarczajaco dobrze dogadać się z Amerykaninem czy Anglikiem przebywającym w Polsce. Oni o tym wiedzą i reklamują swój język all around the world.
Z braku filmów serwuję Caroline co jakiś czas telewizyjne wiadomości. Tu jednak reakcja uczennicy jest analogiczna do jęków polskich studentów przy oglądaniu BBC News . - Jak mam to zrozumieć w obcym języku skoro w ojczystym bywa trudno !

Ostatnio napisalam na tablicy zdanie zaslyszane w radiowej reklami środka przeciw chorobie lokomocyjnej : ' Mlody nie haftuje i nie jest zamulony'. Caroline byla bliska rozpaczy. Wyjaśniłam ,że to slang i faktycznie nie musi go rozumieć. Co innego mówię mim polskim studentom.A jakże , uczcie się nie tylko slangu i kolokwializmów, ale też phrasal verbs gdy końcówka dodana do tego samego czasownika całkowicie zmienia jego sens. Angielski jest nimi upstrzony. ( 'upstrzony' - Whaat ? ) Chcecie ich rozumieć - wkuwajcie na pamięć.
Po napisaniu dwóch zdań powyżej z Upstrzony i Wkuwać mam wątpliwości czy dobrze robię zwalniając z nich Caroline...
Mr Google nie wysilił się by przetlumaczyć na angielski : ' Mlody nie haftuje i nie jest zamulony', podal mi tylko pojedyńcze wyrazy: to barf i slimy. W tłumaczeniu powinno to zatem brzmieć tak:
' The young doesn't barf and isn't slimy' - zdania prawdopodobnie niezrozumiałe dla Anglika.
Ale zaraz...Oto Barf znaczy nie tylko wyszywanie ale i wymiotowanie!
Jakiś Polak przytargał i to z Anglii. Tak jakbyśmy nie mieli wlasnego rzygać !!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz